5 Rhythms Dance System – jak skłonić ludzi do wielogodzinnej zabawy przy twoich setach?

Chyba każdy DJ o party-rockerskich ambicjach marzy, by przy jego setach i selekcji ludzie bawili się jak najmocniej i jak najdłużej. Kochamy to uczucie wzajemnej wymiany energii pomiędzy soundystemem a dancefloorem, kiedy selektor ma poczucie wręcz spirytualnej mocy, pozwalającej mu nakręcać publikę do coraz intensywniejszego szaleństwa na parkiecie.

Początkujący DJ-e i ludzie nie znający fachu od strony praktycznej myślą często, że wystarczy odpalić po kolei Top 100 największych klubowych czy radiowych hitów i impreza „zrobi się sama”. Tymczasem to tak nie działa. Tak jak w życiu intymnym nie zaczyna się zbliżenia od najbardziej hardcore’owych kombinacji, tak samo grając dla ludzi trzeba się wpierw postarać o wyczucie klimatu i odpowiedni warm-up, dostosowany do nastroju publiki.

dancing_03

Oczywiście na samym warm-upie impreza się nie kończy (chyba, ze twoją rolą jest supportowanie gwiazdy wieczoru przed tzw. peak-time’em), warto więc zapoznać się z teorią 5 Rhythms Dance Systems, zdefiniowaną pod koniec lat 70. przez wybitną amerykańską tancerkę Gabrielle Roth. W wielkim telegraficznym skrócie opiera się ona na założeniu, iż cała aktywność, jaką przejawiamy, jest formą energii mającej charakter falowy, podlegający konkretnym wzorcom i rytmowi. Roth wyróżniła 5 fundamentalnych faz tej energii (stąd nazwa teorii), nadając im następujące określenia: flowing, staccato, chaos, lyrical oraz stillness. Brzmi to pewnie trochę enigmatycznie, więc skorzystamy ze ściągawki stworzonej przez Eana Goldena – kalifornijskiego DJ-a i założyciela portalu djtechtools.com – który przełożył to na język DJ-ski. Warto przy okazji zajrzeć w odnośnik, gdyż Ean załączył tam kilka interesujących muzycznych przykładów.

5-rhythms-arc

Aby łatwiej było wczuć się w całą sytuację wyobraźcie sobie, że wasz DJ set jest odpowiednikiem normalnego dnia z życia człowieka.

Flowing – budzicie się ze snu, więc wasze ruchy są jeszcze dosyć nieśmiałe i powolne. Jest to początek imprezy, gdy ludzie dopiero zbierają się na miejscu i muszą wpierw poczuć się pewniej, by się zaaklimatyzować. Rytm powinien być więc spokojny, a muzyka nie powinna się zbyt mocno narzucać, tylko delikatnie wprowadzać w nastrój wieczoru. Warto więc zadbać o selekcję z dolnego rejestru BPM-ów, dającą przestrzeń na pierwsze delikatne ruchy, rozgrzanie mięśni i mentalne przygotowanie do dalszej zabawy.

Staccato – jesteście już po pierwszej kawie i wasz dzień nabiera tempa. Czujecie świeży przypływ energii i z ochotą siadacie do wyzwań, jakie niesie ze sobą nowy poranek. Klub wypełnia się stopniowo ludźmi, a w powietrzu da się już wyczuć atmosferę gotowości na zabawę. To czas, kiedy można już delikatnie zwiększyć tempo i przejść np. w bardziej miarowe rytmy 4/4. Część gości dodała sobie animuszu pierwszymi drinkami i towarzyskimi rozmowami, więc są bardziej skłonni na parkietową aktywność. Spróbujmy zatrzymać ich na dancefloorze utrzymując prosty, czytelny beat bez nadmiernego swingu, który mógłby utrudnić taniec jeszcze nie w pełni rozgrzanym ciałom.

Chaos – wasz pracowity dzień w pełnej krasie. Wysyłacie maile, siedzicie na telefonie, gonicie ze spotkania na spotkanie, odhaczając kolejne zadania do wykonania. Impreza wchodzi w swój pierwszy peak-time. To czas na zdecydowane podkręcenie tempa, więc nie krępujcie się zaserwować kilku bardziej znanych hitów, które zjednają Wam tych jeszcze nieprzekonanych i nieśmiało zerkających na zapełniający się parkiet. Jeśli gracie stricte elektroniczną muzę warto odważnie przekroczyć rubikon 120 BPM-ów, a jest szansa, że uwolnicie sporo dodatkowej energii, tkwiącej w ludziach.

Lyrical – koniec pracy na dzisiaj, ale dzień się wcale nie skończył. Po intensywnym wysiłku zawodowym czas na relaks, zabawę i interakcję z ludźmi. Warto zacieśnić kontakt z publiką na parkiecie poprzez utwory ze znanym i chwytliwym tekstem. To dobry czas na budowanie spójnych stylistycznie setów z charakterystycznym motywem przewodnim. Dobrą robotę zrobią Wam numery budzące sentyment lub nostalgię. Nie zaszkodzi odrobinę zwolnić, aby pozwolić imprezowiczom zregenerować siły po poprzedniej, dość intensywnej fazie zabawy. Dzięki temu zostaną z Wami dłużej na dancefloorze.

Stillness – po intensywnym całodziennym wysiłku pora na odpoczynek i sen. Wygaszanie emocji w warunkach ostrego klubowego melanżu to niełatwa sztuka, bo choć na parkiecie już się zdecydowanie przerzedziło i frekwencja pikuje w dół, to wciąż pozostali na nim ci najtwardsi (czytaj: najmocniej odurzeni procentami, używkami i emocjami wieczoru). Aby nie narazić się na wrogie spojrzenia i dyscyplinujące połajanki nietrzeźwych gości, warto delikatnie i stopniowo – aczkolwiek stanowczo – schodzić z tempa. Utwory z wyrazistym rytmem ustępują miejsca bardziej „ambientowym” kompozycjom. Można tu śmiało poeksperymentować z brzmieniami, których nie zdecydowalibyście się zagrać w tzw. prime time’ie.

dancing_02

Nie traktujcie oczywiście powyższej „instrukcji” jako prawdy objawionej. Niezależnie od cudownych recept na sukces, trzeba w pierwszej kolejności odnaleźć się w zastanych okolicznościach i reagować adekwatnie do sytuacji. Być może jednak powyższa koncepcja pomoże Wam w lepszym komponowaniu i planowaniu setów, czego z całego serca życzymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s